Pierniczki w/g przepisu Alicji.
Smacznego! Chyba najbardziej wdzięczny za ten przepis jest Bartuś - największy fan pierniczków. Bartuś na razie pomaga mi bardzo dzielnie przy robieniu pierniczków poprzez "nie przeszkadzanie", a Oluś już dzielnie wycina misie ;-) I wszystkim chwali się, że to On upiekł pierniki ;-)
składniki:
- 2 kg mąki pszennej + dodatkowo ok. 1 szkl. do podsypania podczas wałkowania
- 0,5 kg miodu
- 1 kg cukru
- 0,5 kg margaryny np. Kasia lub Palma z Kruszwicy
- 4 łyżeczki amoniaku
- 3 - 5 dag kakao
- 1 szkl. mleka
- szczypta soli
- 2 - 4 opakowań przypraw piernikowych (ja używam Kamisa, jeśli akurat nie mam tej firmy to wkładam 4 op. np. Dr.Oetkera lub Prymat-u)
Wykonanie:
Do dużego garnka (ja używam 8l.) wlać: mleko, miód, sól i 0,5 kg cukru. Postawić na małym 'ogniu' i wolno podgrzewać (NIE GOTOWAĆ), aż wszystkie składniki się połączą ze sobą, dodać tłuszcz, przyprawy i kakao. Nadal podgrzewać i mieszać, aż połączą się wszystkie składniki.
Najtrudniej zrobić karmel. W tym celu wsypujemy 0,5 kg cukru na patelnie i podgrzewamy.Tak długo, aż cukier się nam rozpuści i zbrązowieje. Uwaga: na początku będą robiły się grudki, ale rozpuszczą się pod wpływem temperatury. Karmel jest b.wymagający, nie wolno zostawiać go bez opieki, na wolnym ogniu cały czas mieszamy.
Po co duży garnek? Teraz się b.przyda. Przypalony cukier tzn. gorący karmel wlewamy do naszej masy miodowo-tłuszczowo-cukrowej. Temperatura karmelu jest bardzo wysoka i całość zacznie nam bulgotać i "kipieć'. Dlatego należy robić to bardzo ostrożnie!!!!
Po połączeniu Karmelu z masa podgrzewajcie jeszcze jakiś czas, aż wszystkie składniki będą stanowiły jednolitą konsystencje. Karmel w połączeniu z masą zastyga, dlatego trzeba podgrzewać i mieszać masę.
Teraz trzeba poczekać, aż masa przestygnie. Na początku "przygody piernikowej" masę robiłam wieczorem i następnego dnia przygotowywałam dalej pierniki. Teraz czekam, aż masa będzie miała taką temperaturę, że będe mogła włożyć ręce bez obawy, że się poparzę. Wydaje mi się, że lepiej ciasto się wyrabia.
Teraz dodajemy 2 kg mąki, jajka, amoniak. Amoniak wcześniej "gaszę" w odrobinie śmietany.
Wszystkie składniki dokładnie wyrabiamy i.... odstawiamy w zimne miejsce na kilka godzin lub dni ;-)
Czytałam o cieście na pierniczki, które leżakuje nawet 5 - 6 tyg. W tym roku pobiłam swój rekord i moje ciasto leżakowało 2 tyg. i rzeczywiście pierniczki były bardzo kruche.
Czytałam o cieście na pierniczki, które leżakuje nawet 5 - 6 tyg. W tym roku pobiłam swój rekord i moje ciasto leżakowało 2 tyg. i rzeczywiście pierniczki były bardzo kruche.
Zauważyłam, że ciasto im dłużej leżakuje, tym jest bardziej elastyczne i właściwie prawie wcale nie potrzeba go podsypywać mąką podczas wałkowania.
Przystępujemy do wałkowania... na jaką grubość? To zależy od waszych upodobań, ja wałkuje na grubość 3-4 mm i piekę 7-9 min. w temp. 160 - 180 stopni z termoobiegiem.
Im dłużej "leżakuje" surowe ciasto tym krócej trzeba czekać na kruche pierniczki. Poza tym surowego ciasta nikt nie wyjada, a gotowe pierniczki mają właściwości znikające ;-)
Pierniczki można udekorować lukrem, specjalnymi pisakami lub tak jak zrobiłam to w tym roku - polewą czekoladową.
Orginalny przepis znajduje się na na blogu Alicji. Znajdziecie też tam piękny piernikowy domek, próbowałam zrobić w tym roku ale został natychmiast zdewastowany i nadgryziony.
Smacznego! Chyba najbardziej wdzięczny za ten przepis jest Bartuś - największy fan pierniczków. Bartuś na razie pomaga mi bardzo dzielnie przy robieniu pierniczków poprzez "nie przeszkadzanie", a Oluś już dzielnie wycina misie ;-) I wszystkim chwali się, że to On upiekł pierniki ;-)
Aluś dziękuje za pyszny przepis ;-)

Hahaha :) Już zapomniałam o tym tekście ze stolicą - faktycznie niektórzy tak mawiają ;) I, że Polska kończy się na Strzałkowie ;P
OdpowiedzUsuńFajne czasy to były :)
Ja za to m.in. dzięki Ewie mam córeczkę o imieniu Iga, bo na zawsze zapadło mi w pamięci jak pięknie opowiadała o swojej małej, ślicznej siostrzyczce :)
Ale to nie jest teraz ważne.
Ja się rozgrzewam do wypróbowania Twoich przepisów, a tu dalej nic!
Tylko historie jakieś "od Adama i Ewy" opowiadamy.
Ewuś, na przepisy i fotki czekamy! :D