składniki:
1/2 kg mąki pszennej
2 dag masła (łyżeczka)
6 zółtek
1 cale jajko
1 łyżka spirytusu
śmietana 3-5 łyżek zakwaszona min.18%
1/2 kg smalcu do smażenia
cukier puder zmieszany z cukrem waniliowym do posypania
wykonanie:
Wszystkie składniki mieszamy i wyrabiamy na jednolitą elastyną masę. W przepisie podana jest orientacyjna ilość śmietany, w zależności od konsystencji ciasta można dołożyć (rozsmarować) i ponownie bardzo dobrze wyrobić. Ciasto należy włożyć do lodówki.
Mój Tata dbając o to, żeby wnukowie się nie przejedli dzieli ciasto na porcje (przechowuje je w lodówce zawinięte w folie do przechowywania żywności) i przez 2-3 dni smaży "nowe' faworki.
Ciasto im lepiej wyrobione tym jest bardziej kruche. Wałkujemy na grubość 2 mm (NIE WOLNO PODSYPYWAĆ MĄKĄ, BO BĘDZIE PALIŁA SIĘ W TŁUSZCZU I FAWORKI BĘDĄ NIESMACZNE).
Smażymy na smalcu na złoty kolor. Kładziemy na ręcznikach kuchennych, żeby obciekły z tłuszczu. Przekładamy na talerz i posypujemy cukrem pudrem zmieszanym z cukrem wanilinowym.
Smacznego !!!
![]() |
| Pęcherzyki powietrza, które widać na zdjęciu są gwarantem kruchości faworków :-) |
Tato dziękuje za cudowną ucztę ;-)



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz